Tekst: Maciej „Morgan” Stanisz

 

 

SERWISOWANIE DESKI

 

 

Odpowiednie przygotowanie deski do sezonu zapewnia więcej radości podczas jazdy czy skoków. Ostra krawędź to lepsze czucie deski, pewniejsze prowadzenie, większe bezpieczeństwo podczas hamowania. Szybki, czysty i gładki nasmarowany ślizg to większe prędkości, lepsze przyspieszenie deski a więc jazda bardziej płynna.

 

 

SMAROWANIE DESKI


Jak często smarować deskę? Jak stwierdzić czy deskę trzeba nasmarować? Czy smarować nową deskę??? To chyba najczęściej zadawane pytania. 

 

Odpowiedzi na te pytania można by ująć w jednym stwierdzeniu, im częściej smarujemy deskę tym lepiej. Jak często należy smarować deskę zależy od warunków na stoku (rodzaj śniegu), jakości smaru, rodzaju naszego ślizgu. Suchy lub mokry śnieg bardzo szybko „wyciąga” nam smar z deski, gdy jeździmy w takich warunkach często nawet po kilku zjazdach widzimy suche przestrzenie szczególnie przy krawędziach. Od właściwości smaru, jego twardości zależy jak szybko deska będzie jeździć i jak szybko smar zniknie z naszej deski.

Gdy zauważymy, że ślizg nasz jest suchy, czasem szorstki, deskę należy wtedy posmarować. Suchy ślizg na stoku traci swoje właściwości jedne, jazda na nieprzygotowanej desce może zakończyć się utlenieniem ślizgu, czyli trwałym zniszczeniem. Ciężko wtedy jest „odratować” deskę. Ślizgi tłoczone są, co prawda nieznacznie wolniejsze od spiekanych, ale smarować możemy je rzadziej. Spiekany ślizg lepiej absorbuje smar, szybciej jednak się go także pozbywa.

      

 

Nowe wyciągnięte z folii deski są z reguły nasmarowane fabrycznie. Możemy taką deskę odtłuścić i posmarować solidnie przed pierwszymi zjazdami, możemy poczekać i zrobić to po pierwszym dniu jazdy. Jeżeli sprzedawca nie jest w stanie Wam powiedzieć czy powinno się posmarować świeżo nabytą u niego deskę, zmieńcie sklep a deskę po prostu dobrze posmarujcie na gorąco. Możecie to zrobić w serwisie lub samodzielnie.

 

Prawidłowe smarowanie polega na natłuszczeniu smarem ślizgu, tak by nie był on suchy.
Należy pamiętać o kolejności przygotowywania deski, najpierw deskę ostrzymy później ją smarujemy.

Zanim przejdziemy do smarowania deski należy pamiętać by wcześniej oczyścić ślizg z resztek starego smaru, kurzu i brudu. Najpierw przy pomocy plastikowej cykliny oczyszczamy deskę. Cyklina powinna być ostra i bez zadziorów. Taką możemy swobodnie i zdecydowanie się posługiwać. Paznokciem sprawdzamy czy jeszcze coś na ślizgu pozostało. Nylonowa, twarda szczotka oczyszcza resztki smaru i brudu. Następnie za pomocą specjalnie do tego przeznaczonych preparatów lub benzyną ekstrakcyjną czyścimy powierzchnię ślizgu. Jeżeli to nie pomaga możemy w tym celu użyć innych środków czystości, które mają właściwości odtłuszczające.

Kiedy deska jest już naostrzona a ślizg czysty i suchy możemy przystąpić do jej smarowania.
Ważne jest by robić to w temperaturze pokojowej, w tym samym miejscu smarujemy deskę jak i pozostawiamy do ostygnięcia.
Nagrzewamy żelazko do takiej temperatury by przyłożona kostka smaru topiła się i dość szybko spływała na powierzchnię deski. Jeżeli temperatura żelazka jest zbyt wysoka, smar będzie się „spalał” a jego topieniu się towarzyszyć będzie spory dym. Obniżamy wtedy temperaturę trochę i czekamy aż żelazko ostygnie. Jeśli temperatura jest zbyt niska smar będzie się topił bardzo powoli lub wcale. Ważne jest by utrzymać cały czas w miarę równą temperaturę żelazka. W normalnych warunkach przy sprawnym żelazku nie sprawia to problemu.

 

Kiedy żelazko jest odpowiednio nagrzane, ustawiamy je nad ślizgiem w pozycji pionowej i przykładamy do jego spodu kostkę smaru. Polewamy równomiernie całą długość ślizgu kapiącym smarem, a następnie "prasujemy" ślizg rozprowadzając smar po całej jego powierzchni. Około minuty, może dwóch „prasujemy” deskę tak by smar wypełnił mikropory ślizgu. Kontrolnie możemy dotykać deskę od spodu czy nie jest zbyt nagrzana. Nie przesadzamy z ilością smaru, ale także nie oszczędzamy go szczególnie. Nie przytrzymujemy żelazka podczas smarowania w jednym miejscu. Przegrzanie ślizgu grozi jego miejscowym przytopieniem i wybrzuszeniem, co może się okazać uszkodzeniem niemożliwym do naprawy. Pod kątem sprawdzamy czy smar jest równomiernie nałożony, po czym odstawiamy deskę do ostygnięcia.

Kiedy deska całkowicie wystygnie, za pomocą plastikowej cykliny usuwamy całą resztę smaru która pozostała na powierzchni. Nylonową szczotką usuwamy resztki smaru. W smarowaniu deski, bowiem nie chodzi o nałożenie grubej warstwy wosku, lecz o natłuszczenie ślizgu.

Praktyka podpowiada, że czasem, kiedy warunki są nazwijmy to średnie, czyli jest mało śniegu, wystają kamienie, czy bryły lodu w celach ochronnych możemy nie cyklinować deski. W zależności od rodzaju śniegu i temperatury deska może trochę wolniej jeździć, ale nie koniecznie.

 

Oczywiście osiągnięcie właściwego rezultatu w dużej mierze zależy nie tylko od właściwego smarowania, co od samego doboru smaru. Smary produkowane są z przeznaczeniem do używania w konkretnych warunkach śniegowych. Na każdym opakowaniu występuje informacja o temperaturze i rodzaju śniegu, do jakiego dany smar jest przeznaczony. Istnieje ryzyko nie trafienia dobrego smaru, dlatego do rekreacyjnej jazdy polecamy Wam używanie dobrych smarów uniwersalnych, na szerokie zakresy temperatur. Pamiętajmy o tym, że zakres temperatury na opakowaniach smaru dotyczy nie temperatury powietrza a temperatury śniegu, należy brać na to poprawkę.

 

Smarowanie na zimno to tylko środek awaryjny. Skuteczny przy dziennych zmianach temperatur, czy przy gwałtownych opadach śniegu. W żaden sposób nie zastąpi Wam smarowania na gorąco. Dobrze jest jednak mieć przy sobie kosteczkę mydełka flourowego, przesmarować nim w razie problemów deskę. Skuteczne są także pasty fluorowe, które trochę dłużej trzymają się na ślizgu. Wadą smarów na zimno jest fakt, że szybko ten smar schodzi z deski, czasem jeden zjazd i zaczyna się zabawa od nowa. Szczególnie na mokrym śniegu. Traktujmy, więc smarowanie wszelakimi smarami na zimno, jako jedynie środek uzupełniający, nic nie zastąpi smarowania na gorąco.

 

 

OSTRZENIE DESKI


Tylko gładkie, ostre krawędzie zapewniają nam bezpieczną i skuteczną jazdę na nawet na świetnie przygotowanym stoku. Dobrze naostrzona deska to prawidłowe prowadzenie deski w skręcie, kontrola deski oraz pewne i bezpieczne hamowanie. Im gorsze warunki tym lepiej powinna być przygotowana deska. Jazda na oblodzonym stoku, gdy nasza deska jest tępa czy też krawędź jest poszarpana jest bardzo utrudniona i ryzykowna.

Oczywiście najlepiej jest deskę oddać do fachowego serwisu, gdzie specjaliści będą wiedzieć czy deskę należy ostrzyć na specjalnej maszynie czy też wystarczy to zrobić ręcznie. Fachowe ręczne ostrzenie krawędzi jest z reguły bardziej wskazane, jednakże wymaga sporo pracy i czasu.

 

  

 

Standardowo krawędź deski jest fabrycznie naostrzona na kąt 90 stopni. Czasami jednak deski są fabrycznie naostrzone na inny kąt (87,88,89), warto zapytać przy zakupie deski, na jaki kąt jest ona naostrzona.

Możemy oczywiście sami zadecydować jak chcemy mieć naostrzone krawędzie, proporcjonalnie do naszych potrzeb.
Pamiętajcie, jeżeli raz ustalicie jakieś kąty krawędzi, to nie zmieniajcie już ich. Każda zmiana na „mniej ostry” powoduje zebranie jej znacznej ilości. A przez to deska się zużywa. Sugestie, co do kątów są takie:

 

Rekreacja - dolna 0, a boczna 90 stopni
Freeride - dolna 0-0,5, a boczna 90-88 stopni
Freestyle - dolna 0-1, a boczna 90-89 stopni
Jibbing - dolna 1-3, a boczna 90 stopni
Race - dolna 0, a boczna 88-86 stopni
Snowboardcross - dolna 0-0,5, a boczna 88-87 stopni

 

Ostrzenie krawędzi składa się z ostrzenia jej dwóch płaszczyzn, dolnej (tej od ślizgu) i bocznej.

Ostrzenie rozpoczynamy od krawędzi dolnej. Jednak tę krawędź ostrzymy jak najżadziej, tylko gdy jest to konieczne. Częściej jedynie wyrównujemy ją, zbieramy zadziory, drut. Deskę ustawiamy poziomo, blokując jej możliwości przesuwania. Dolną krawędź wyrównujemy przy pomocy pilnika lub specjalnej prowadnicy/ostrzałki, mającej funkcję obróbki dolnej płaszczyzny krawędzi. Prowadnica taka będzie niezbędna, jeśli chcemy mieć kontrolę nad kątem ustawienia dolnej płaszczyzny krawędzi.
Należy pamiętać, iż tą część krawędzi staramy się tylko wyrównywać, używając jedynie cieniutkich (80-120 mm) pilników. Końcówkę pilnika należy zabezpieczyć cienkim, papierowym plastrem, tak by pilnik nie był ustawiony przez to pod kątem. Pociągnięcia pilnikiem czy prowadnicą powinny być delikatne i płynne, uważając by pilnik nam nie uciekł i nie uszkodził krawędzi.

Kiedy nasza dolna krawędź jest gładka i wyrównana przechodzimy do właściwego ostrzenia deski czyli ostrzenia krawędzi bocznej. W tym celu ustawiamy deskę pionowo, krawędzią do góry. Jeżeli nie mamy specjalnych stojaków staramy się w inny dowolny sposób zblokować deskę w pionie.  Ostrzymy krawędź przy pomocy prowadnicy/ostrzałki, ciągnąc ją jednostajnymi, płynnymi ruchami. Nie jest ważne czy ostrzymy deskę od przodu do tyłu czy też odwrotnie.

 

PIERWSZE OSTRZENIE lub USTALANIE ŻĄDANEGO KĄTA KRAWĘDZI


Zaczynamy od tego, że nawet najgrubszy pilnik przy ostrzeniu np. na 89 stopni, szybko zapcha nam się wiórkami z bocznych ścianek deski, zarówno z konstrukcji sidewall jak i cap. Dlatego też należy przygotować „bok” deski do ostrzenia. Istnieją specjalne maszynki do przycinania bocznych ścianek deski. Jednak można użyć z wyczuciem pilnika do krawędzi. Traktujemy go jak dłuto w tym wypadku, i płynnym delikatnym pociągnięciem do siebie ściągamy przeszkadzający materiał nad krawędzią. Byle nie za mocno dociskać pilnik, lepiej mniej niż więcej przeciąć bok deski. Teraz już nam nic nie przeszkadza. Zaczynamy od jak najcieńszego pilnika. Przeciągamy prowadnicę parokrotnie po całej długości deski z obu stron, backside i frontside. Uwaga! Prowadnicę dociskamy ani nie z boku ani z góry, tylko tak jakby pod kątem 45 stopni. Zaczynamy od cienkiego pilnika tak na wszelki wypadek, czasem tak dla wprawy, bo cienki pilnik dużej krzywdy desce nie zrobi, a zadziory i nierówności ściągnie. Teraz już możemy użyć raszpli, czyli bardzo „niebezpiecznego” dla krawędzi urządzenia. Tu już nie ma zabawy. Wymieniamy pilnik w prowadnicy na raszplę, i powoli, delikatnie, płynnymi pociągnięciami ustawiamy, żadany kąt krawędzi. Raszpla jest skuteczna, można ją zastąpić grubym pilnikiem. Potrwa wszystko dłużej, ale efekt będzie ten sam. Wykańczamy znowu cienkim pilnikiem, w rzeczywistości to jest ostrzenie właściwe krawędzi.
I tak, po takim ostrzeniu pojawi się tzw. drut, czyli zadzior na całej długości po stronie krawędzi od ślizgu. Usuwamy go specjalną gumką lub też cienkim pilnikiem.
Na zakończenie naostrzoną krawędź powinno się wypolerować kamieniem ceramicznym lub specjalnym pilnikiem diamentowym, dzięki czemu uzyskamy twardszą i bardziej odporna na uszkodzenia powierzchnię.
Opisałem dokładny proces pierwszego ostrzenia deski. Jeżeli mamy kąt już ustalony lub jeździmy na standardowym 90 stopni to raszplą nie ingerujemy raczej. Może tylko w przypadku radykalnego ostrzenia półokrągłych, całkowicie tępych krawędzi. Później to samo grubszy pilnik, cienki i kamień na koniec. W przypadku umiarkowanego stępienia krawędzi używamy praktycznie tylko cienkiego pilnika, potem kamienia. Dobrze jest utrzymywać deskę cały czas ostrą, wiadomo lepsza jazda. Ale systematycznie, delikatnie podostrzana deska, to mniejsze zużycie krawędzi niż raz na sezon ingerencja raszpli. Pamiętajcie zawsze o sprawdzeniu czy nie został drut po stronie ślizgu, czyli zadzior na krawędzi. Zawsze go usuwajcie gumką czy cienkim pilniczkiem.

 

Po naostrzeniu deski, należy starannie usunąć z deski i ze ślizgu opiłki metalu, tak by nie zostały wsmarowane w ślizg deski.
Należy pamiętać, że nawet dobrze przygotowany, najszybszy ślizg, nie zapewni nam dużych prędkości, jeśli krawędzie są nie równe i mają zadziory.

 

NAPRAWA ŚLIZGU

Oczywiście, aby wyrównać płytkie rysy w ślizgu oraz naostrzyć krawędzie wystarczyłoby oddać sprzęt do serwisu wyposażonego w specjalną maszynę do ostrzenia desek, jednak maszyna taka "zbiera" sporo ślizgu i krawędzi, tak, że już po kilku takich operacjach mogłoby się okazać, że nasza deska nie ma już ślizgu, a krawędź ma grubość żyletki. Dobrze jest, więc mieć opanowane podstawowe umiejętności naprawiania własnoręcznie ślizgu.

 

Pierwszą czynnością powinno być oczyszczenie ślizgu przy pomocy cykliny z brudu i starego smaru lub smaru zabezpieczającego. Paznokciem sprawdzamy czy „coś” jeszcze nie zostało na ślizgu. Teraz można dokładnie obejrzeć ślizg i krawędzie, aby zlokalizować wszystkie uszkodzenia. Wystające fragmenty ślizgu należy usunąć przy pomocy stalowej cykliny lub przez obcięcie ostrym nożykiem. Tak odsłonięte i zlokalizowane dziury powinny zostać odtłuszczone przy pomocy specjalnego zmywacza do smarów lub zwykłej benzyny ekstrakcyjnej. Następnie bierzemy pałeczkę P-texu, podpalamy jej koniec i pozwalamy, aby roztopione tworzywo kapiąc wypełniało dziury w ślizgu. Sztuka czystego zalewania dziur, polega na umiejętnym topieniu pałeczki. Powinna się ona palić płomieniem w kolorze niebieskim, nie powinna dymić. Po zalaniu dziur, po ostygnięciu, zbieramy nadmiar nakapanego tworzywa przy pomocy raszpli lub stalowej cykliny. Na koniec naprawiane miejsca można jeszcze wyrównać bardzo drobnym papierem ściernym. Po każdej naprawie należy oczywiście przesmarować deskę na gorąco.